Piątek 5.05.2006 r. Wybór szefa PiS
Przy okazji utworzenia koalicji PiS, Samoobrona, LPR pojawił się znów argument, że tę koalicję to naprawdę nie utworzył PiS, ba, nic tak szefów tej partii nie brzydziło, jak zawieranie porozumienia z Lepperem i Giertychem. Ale niestety koalicję utworzyła Platforma Obywatelska, żeby PiS pogrążyć, a Polskę ośmieszyć. Taki sens miała wypowiedź Lecha Kaczyńskiego przy wręczaniu nominacji i to samo powtarzają inni działacze PiS. To jest nieprawda, to jest kombinacja opluwania przeciwnika z tchórzliwą asekuracją, z odsuwaniem od siebie odpowiedzialności za to co ta koalicja przyniesie złego. To jest nawet przeczucie, że ona zło przyniesie, i że dla nadziei zrealizowania obsesji czołówki PiS świadomie ryzyko zaistnienia zła podjęto. Bo dla lidera PiS i jego „układu” treścią Polski, która dla nich jest ważna ma być tylko CBA, ustawa lustracyjna, likwidacja WSI i parę Komisji Śledczych. Resztę mają w nosie, a najbardziej państwo solidarne, bo główny resort do jego realizowania bez skrupułów oddali Samoobronie.
Jarosław Kaczyński miał wszelkie możliwości, by do tego nie dopuścić. Mógł nawet doprowadzić do rozwiązania sejmu, ale tego nie chciał. Ta koalicja to jego wybór, jego odpowiedzialność i mam nadzieję, że to będzie jego ostateczna klęska, że ten zły demon polityki zniknie ze sceny.

5 maja 2006, o godzinie 21:23
Drogie Panie i drodzy Panowie. Jest rząd większościowy. Kaczory miny miały nietęgie, Giertych promieniał, a Lepperowi ze wzruszenia łamał sie głos.
A i jeszcze jedno – Adam Michnik ucieszył się z odznaczeń dla Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy. Miłe.
6 maja 2006, o godzinie 08:52
Witam,
koalicja marzeń Tuska stała się faktem. PO zaciera ręce…
>Ale niestety koalicję utworzyła Platforma Obywatelska, żeby PiS pogrążyć, a Polskę ośmieszyć
A proszę powiedzieć panie Waldemarze, z ręką na sercu, czy tak między Bugiem a prawdą nie tego chciała Platforma, czy nie jest to jej na rękę. Tylko przestrzegam, partia która zawsze miała rację i moralną wyższość odeszła już w niebyt. No chyba że ludzie honoru z SLD przygarną jej członków na listy.
>to będzie jego ostateczna klęska
Żebyście się Państwo nie zdziwili. Kaczyński był już w takich opałach (łącznie z próbą zabójstwa), że nawet te czarne scenariusze to małe piwo. Nic mu nie będzie.
> Mógł nawet doprowadzić do rozwiązania sejmu, ale tego nie chciał
Do rozwiązania sejmu mógł doprowadzić Tusk – bardzo łatwo, wystarczyło zagłosować za. Ale tego nie chciał.
I na koniec. Gdy rządził towarzysz Miller (prostak gorzej wykształcony Giertych, aparatczyk po partyjnej zaledwie szkole przypominam, z chamskimi zagrywkami godnymi Leppera) wszystko było mu wolno. Przez pierwszy okres krtykowany był bardzo nieśmiało i tylko za rzeczy które wołały o pomstę do nieba (no chyba, że nadepnął Agorę). Tu Państwo krytykujecie rząd za to co Wam się wydaje. Skrytykujcie za coś konkretnego, a nie za Wasze wizje. Przypominam historię o pozdrowieniach Marcinkiewicza dla faszystów z Austrii: Napisała niemiecka gazeta, oburzyła się GW, potem okazało się, że nie Marcinkiewicz, tylko europoseł i nie pozdrowił tylko odmówił uczestnictwa. Na co GW: ale to i tak wina Marcinkiewicza, że tak o nim piszą. Czyli jeśli np. ja napisałbym, że PD jest dziedzicem KPP, to w myśł tej zasady byłoby to winą PD, że ludzie tak o nich myślą.
6 maja 2006, o godzinie 10:42
Szanwny Panie Bernardzie,
w ostatnim akapicie swej wypowiedzi używa Pan, krytykując moje stanowisko, liczby mnogiej, tak jakby Pan sugerował, że ja piszę w imieniu jakiegoś gremium. Otóż – choć jak wszyscy o tym wiedzą stoi za mną „UKŁAD”, parę służb specjalnych, Agora i św. pamięci partia „która zawsze miała rację i moralną wyższość” – piszę tylko w moim imieniu i treści uzgadniam jedynie z moją żoną (jak porucznik Colombo).
A tak nawiasem; sposób w jaki Pan pisze o odejściu w niebyt tej partii co to „zawsze miała rację i moralną wyższość” wskazuje, jakby to Pana cieszyło. Czy posiadanie racji i moralna wyższość (ta partia nigdy nie mówiła że zawsze je ma) to jest coś z czego zniknięcia należy się cieszyć?
6 maja 2006, o godzinie 13:39
Panie Bernardzie!
Proszę uważać na paralele. W tym KPPPD może być „coś na rzeczy”.
Panie Waldemarze!
Tak to już jest z tymi wrednymi kibicami drużyn politycznych: jedni cieszą się na samą myśl, że wkrótce „zły demon polityki zniknie ze sceny”, innych raduje odchodzenie w niebyt partii (nie ich) wartości.
6 maja 2006, o godzinie 18:01
Witam ponownie,
Panie Waldemarze, przepraszam za używanie liczby mnogiej, jakoś tak z rozpędu zaliczyłem Pana do szerokiego medialno-politycznego frontu antyrządowego. Ma pan rację, każdy odpowiada za własne słowa.
Co do UD/UW czy nieszczęsnych po niej resztek PD to sprawa jest bardziej skomplikowana. Ponieważ niegdyś zakochany byłem w Mazowieckim, i szczerze kibicowałem tej partii, dziś czuję się trochę jak Indianin, który wyszedł z dżungli wszechwiedzy i prostych odpowiedzi na wszystkie pytania i nagle przekonał się, że to nie wioskowy szaman sprowadza deszcz, a „ruchy mas powietrza w górnych warstwach atmosfery”. Niestety im więcej mijało czasu, tym bardziej musiałem przyznawać rację Kaczyńskiemu (co wcale mnie nie cieszyło). Nagle Rokita (zanim został spacyfikowany) zaczął mówić dzisiaj (a właściwie wczoraj) to samo co Kaczyński mówił 15 lat temu. Przez chwile nawet Tusk mówił to samo (dopóki było to opłacalne). W innym świetle pokazało się całe 17-lecie, uwłaszczenie nomenklatury, korupcyjną prywatyzację, dewaluację patriotyzmu, zrównanie, a nawet wywyższenie komunistów ponad ich ofiary i – magiczne słowo – układy, układy, układy (np. czy wie Pan jak wyglądało udzielanie kredytów dla firm prywatnych w latach 90-tych?, itd.). Nie odmawiam UD/UW odwagi w przeprowadzaniu reform, i za pierwszego Balcerowicza, i później za AWSu. Lecz spojrzeć należy jakie są efekty owego „cudu gospodarczego” – już o tym pisałem więc nie będę się powtarzał – są one niejednoznaczne.
No i rola GW – medialnego ramienia UD, czy też raczej UD było politycznym ramieniem GW. Wiele kłamstw przeinaczeń i fałszerstw. Ludzie pokroju Maleszki byli (a może i są nadal) kluczowymi postaciami w GW. Artykuły p. Czuchnowskiego to często po prostu wstrętna manipulacja itd. itd.
Dzisiaj ani się cieszę, ani nie cieszę, że ta partia zniknęła, po prostu ludzie uznali, że jest im niepotrzebna. Można uznać, jak (jeśli mnie pamięć nie myli) prof. Geremek, że „społeczeństwo nie dorosło”. Pora by wszechwiedząca partia wyciągnęła wnioski.
6 maja 2006, o godzinie 22:28
Ekhm…
Nie ma mnie w kraju, wiec miewam czasami zaleglosci w przegladaniu roznych zrodel informacji ale to co zobaczylem/uslyszalem/przeczytalem dzisiejszego wieczoru zjezylo mi wlosy na glowie. Andrzej wicepremierem, Roman wicepremierem, nowe ministerstwa a wszyscy szczesliwi i usmiechnieci. No i oczywiscie wszystko to wina PO. Gdybym nie byl ateista zakrzyknalbym 'Boze! Widzisz i nie grzmisz?!’
Czy naprawde nikt tam, na 'gorze’ wsrod elit i 'lzeelit’ nie ma ani krzty uczciwosci? Czy taka obluda, ta IV RP, to Tanie Panstwo, ta Polska Uczciwa i Solidarna przesiaknela juz wszystkich do dna?
Pan Premier Marcinkiewicz, ktorego, z powodu opinii osob, ktore uznaje za osobiste autorytety, powazalem (nie znajac go zupelnie wczesniej) opowiada przed kamerami takie bzdury, ze az mi go zal. Po co? W imie czego? Pakuje sie w koalicje z kryminalista i pieniaczem, ludzmi niepowaznymi i iebezpiecznymi. Czy az tak bardzo wierzy w swoje mozliwosci temperowania tych dwoch osobostosci, czy az tak bardzo jest na sznurku Pierwszego Posla?
Chcialbym, jak bardzo chcialbym, zeby to byl zly sen, zeby to byla mara nocna, ktora przeminie z nadchodzacym switem.
'O nierządne królestwo i zginienia bliskie gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość Ma miejsca…’
6 maja 2006, o godzinie 22:42
Oto aktualny, a liczący sobie półtora wieku znany kometarz Mickiewicza do rozważań pana Bernarda na temat upadku UW:
Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
Ostatni wiersz to epitety jeszcze trochę na wyrost, ale po ostatniej koalicji stają się ciałem. Z pana Bernarda słów wynika, że podchodził zbyt idealistycznie do sprawy, a życie życiem. Wielu wierzyło, że kapitalizm w polskim wydaniu będzie bardziej ludzki, solidarny, społeczno-chrześcijański. Ja bardzo bałem się kapitalizmu dzikiego i bezwzględnego, jakim straszono mnie w minionej słusznie epoce. To że okazał się ni taki ni taki przyjmuję z dużą ulgą. Naprawdę to martwię się bezrobociem a nie taką czy inną prywatyzacją. Nad tym, że Rokita się zmienił należy tylko ubolewać. Jego „Nicea albo śmierć” wydają mi się jednym z głupszych haseł 17-lecia. Obydwaj Tuskiem liczyli na premię od wyborców za populizm i swoistą poprawność polityczną a’ rebours, że użyję swojego ulubionego zwrotu. Błędem UW było chyba to, że nie wystawiła kandydata w poprzednich wyborach prezydenckich. Mógłby to być Tusk. Czy nie ma w tym trochę racji Panie Waldemarze?. Co do koalicji, to bardzo obawiam sie tego, o czym Pan pisze. Zostaną nam zafundowane paskudne instytucje, które mogą funkcjonować wiele lat „przez zasiedzenie”. Państwo powinno organizować życie wolnych obywateli, a nie rządzić przez swoich urzędników. To już z założenia jest wynaturzenie, pochodżce chyba z carskiej Rosji. Gospodarka jakoś sobie poradzi, co głupsi ministrowie wezmą na etat doradców za nasze pieniądze, a sami będą bywać i brylować na salonach. Bardzo martwią mnie niskie notowania PD, nowy szef jest ciągle za granicą i Pan się jeszcze z niej wypisał!!
6 maja 2006, o godzinie 22:56
Panie Lucjanie,
W Partii Demokratycznej pokladalem przed wyborami (sporo wczesniej) duze nadzieje. Nadzieje jednak plonne, bo nie wykazali sie pragmatycznym, zdroworozsadkowym mysleniem (pisze 'oni’ bo nie wiem dokladnie kto przypieczetowal podjecie owych decyzji) i na sile angazowali sie w wybory prezydenckie, ktore dla tak nowej partii bez okreslonego elektoratu byly po prostu polowaniem na wiatraki. Niestety, 'przejechali’ sie oni na tym, a mozna bylo zaangazowac sie w wybory parlamentarne i wejsc do sejmu, tak na dobry poczatek. Niestety.
Wydaje mi sie, ze partie takie, jak PD nie beda mialy jeszcze bytu na polskiej scenie politycznej, dopoty, dopoki nie odejda jak zly sen idee rozliczania sie, pamiec, zlosci i zawisc za czasy sprzed moich narodzin. Okrutnie, ale dosadnie: kiedy nie odejda ludzie skrzywdzeni i krzywdzacy tamtych czasow, lub przynajmniej ci, ktorzy nie potrafia wybaczac.
Ale moge sie mylic.
7 maja 2006, o godzinie 02:04
No, ja też nie wiem co to teraz będzie. Pewnie kury wkrótce przestaną znosić jaja, a krowy mleko dawać w ramach protestu – na pewno.
7 maja 2006, o godzinie 08:36
Nic z tych rzeczy, Panie Konstanty, Ale naprawdę zadowoleni będą miłośnicy głupawych seriali typu „Komisja specjalna obraduje”
7 maja 2006, o godzinie 08:50
Jeśli dzięki takim komisjom paru ludzi honoru okaże się zwykłymi złodziejami to proszę bardzo. Być może prawda i praworządność jest dla Pana czymś głupawym, ale całe szczęście oglądanie komisji nie jest ustawowo nakazane :)
7 maja 2006, o godzinie 09:02
A wręcz przeciwnie, będzie ustawowo nakazane. I proszę nie obrażać złodziei. Kiedyś „dolina” to była arystokracja honoru w porównaniu z wieloma dzisiejszymi politykami.
7 maja 2006, o godzinie 10:35
Nogi i ruki ukidajutsa. Rozumując w ten sposób, można by stwierdzić, że elitą społeczeństwa rosyjskiego są bolszewicy, a niemieckiego SS-mani. Towarzystwo doborowe. Dla mnie złodziej jest złodziejem, a legendy o honorowych doliniarzach można włożyć między bajki, miej więcej tam gdzie spoczywają włoscy i niemieccy antyfaszyści wychwalani przez Putina.
7 maja 2006, o godzinie 21:59
Strasznie Pan serio. Proszę brać niektóre moje wypowiedzi w leciutki nawias. Nie zawsze chce mi się wstawiać emotikony. I jeśli opowieści o doliniarzach to bajki, to jakież piękne – zupełnie jak wizje IV RP. A serio, w Pana wypowiedziach świat jest żołniersko prosty – czarne-czarne, białe -białe. Co dziwne, do tej wizji dochodzi Pan dziwnie pokrętnymi ścieżkami spiskowych teorii. A paru niemieckich antyfaszystów mógłbym Panu podać, ale mi się nie chce, bo to pewnie nie ci , których wychwalał Putin. Znam nawet jednego Włocha – antyfaszystę, Giuseppe w Warszawie.
8 maja 2006, o godzinie 09:15
:) Panie Lucjanie, ma pan rację, ostatnio jakoś zbyt łatwo się zaperzam. Pewnie to ten klimat ciągłej agresji (typu pan Niesiołowski) podwyższa „próg bólu”.
Co do antyfaszystów to są niestety mity. Pojedyncze incydentalne przypadki, nagłośnine nieproporcjonalnie do znaczenia przypadki, choć jak najbardziej godne szacunku. Lecz tworzyć legendy o dobrych Niemcach i złych nazistach to się w oparciu o to nie da.
A świat czarno- biały – chciałoby się, żeby taki był, ale nie jest więc Lepper i Giertych zostali wicepremierami :( Ale jeżeli coś da się nazwać po imieniu – to trzeba nazywać, więc Jaruzelski nie jest Konradem Wallenrodem tylko zwykłą szują, zdrajcą i zbrodniarzem i niech Michnik nie wciska kitu.
8 maja 2006, o godzinie 21:49
„…argument, że tę koalicję to naprawdę nie utworzył PiS, ba, nic tak szefów tej partii nie brzydziło, jak zawieranie porozumienia z Lepperem i Giertychem. Ale niestety koalicję utworzyła Platforma Obywatelska, żeby PiS pogrążyć, a Polskę ośmieszyć. ”
To prawda, ze takie tlumaczenie prezydenta i PiSu jest nie na poziomie, widac z tego, ze bracia “nadawli sie “ na doradcow do prostackiego Prezydenta i “nadaja sie” teraz do rzadzenia Polska, jaki narod tacy jego przedstawiciele.
Ale do dnia dzisiejszego “smierc” UW jest dla mnie nie zrozumiala, ale staje sie byc zrozumiala gdy mamy przy wladzy “populistow” czerwonych (czerwonych) albo takich brunatnopodobnych (obecnie). Ale to winna nie tylko ludzi, ktorzy glosuja, to wina elity UW, ktora w koncu przeszla na Lewo skrzydlo, usuwajac albo zmuszajac do odejscia ludzi o Prawicowym spojrzeniu. Nie bylo miejsca dla rozwoju mysli Prawicowej oraz Wiejskiej, dlatego PiS, SO, LPR oraz PO te dzialki zagospodarowali. Przez 17 lat ciagle postkomunisci przy wladzy a jak sie ta marna “Prawica” dorwala do wladzy to nie wiedziala co robic. Uwole jak widac ciagle marzyli o lewicowym elektoracie i nie mogli przewidziec, ze ludzie moga sie wreszcie odwrocic od tej ideologii gdy mentalnosc kapitalistyczna powoli bedzie przyswajana a system wolnorynkowy sie utrwali.
Co sie moze Kaczynskim udac? Dodatkowa lekcja dla glosujacych i tych co walcza o wladze, ze aby wybrac Najlepszych z Mozliwych do rzadzenia to nalezy sie “zanagazowac” nie mozna oddawc boju walkowerem albo sobie zartowac.
Tak na oko widac, ze wszystkie partie maja marnych przywodcow oraz strategow wyborczych. W Polsce mozna wygrac wybory majac czasami prosta strategie bo przeciwnik jej nie ma wcale albo ma jeszcze prostsza od ciebie.
SO i LPR w rzadzie to zle i dobrze, zle bo wyglada na to, ze sie nie nadaja do rzadzenia a dobrze, ze beda cos chcieli dobrego zrobic aby udowidnic, ze sie nadaja. Moga wiec zmienic takie rzeczy, co normalna partia by sie nie osmielila zrobic. Dlatego pozwolmy im sie sprawdzic a nie juz na poczatku sie nie zalamywac!
“… To jest nieprawda, to jest kombinacja opluwania przeciwnika z tchórzliwą asekuracją, z odsuwaniem od siebie odpowiedzialności za to co ta koalicja przyniesie złego.”
Cala kampania wyborcza Kaczynskich zawierala klamstwa i powonienia, dlaczego mialo to sie zmienic po wyborach. Jezeli ludzie nie wiedzieli to nie chcieli tego wiedziec i mimo tego postanowili udzielic im poparcia. Przy tym dzialacze PO fatalnie sie bronili zostawiajac wies i wierzacych na laske braci. Teraz to za pozno rozrywac szaty, ale wycigac wnioski i uczyc sie na przyszle wybory samorzdowe, ktore juz niedlugo.
“… zrealizowania obsesji czołówki PiS świadomie ryzyko zaistnienia zła podjęto. Bo dla lidera PiS i jego “układu” treścią Polski, która dla nich jest ważna ma być tylko CBA, ustawa lustracyjna, likwidacja WSI i parę Komisji Śledczych. Resztę mają w nosie, a najbardziej państwo solidarne, bo główny resort do jego realizowania bez skrupułów oddali Samoobronie.”
Tu sie podniecasz jak wiekszosc liberalow. Pozol im zrobic to co chca, jak nie ma ukladow to nie beda mieli co likwidowac, a lustrowanie i likwidowanie urzedow jakie to zmaczenie dla rozwoju Polski i dla Ciebie? W IPN balagan wiec powoli traci instytut na wiargodnosci, a jak kilku namierza to jaki Ty wlasnie masz w tym interes, boisz sie czegos? Zlikwiduja cos to zaraz powlaja co innego, jak nie moze byc lepiej to bedzie inaczej. Czym Ty sie przejmujesz? nasz coz na sumieniu? Ty rzadziles teraz pozwol innym porzadzic. Jak sie nie sprawdza to ich ludzie usuna. Wiele zla nie zrobia bo widac, ze raczej nie potrafia robic ani dobrze ani zle. Mimo wszystko maja za malo poparcia w spoleczenstwie. Jedno jest pewne z Polakami to tak latwo nie bedzie jak Bialorusinami, nie sadze, ze beda szli na konfrontacje i ograniczenie wolnosci oraz demokracji!
“Jarosław Kaczyński miał wszelkie możliwości, by do tego nie dopuścić. Mógł nawet doprowadzić do rozwiązania sejmu, ale tego nie chciał. Ta koalicja to jego wybór, jego odpowiedzialność i mam nadzieję, że to będzie jego ostateczna klęska, że ten zły demon polityki zniknie ze sceny…”
Moze i tak moze i nie. Chce sobie samodzielnie porzadzic ot co, majac 30ci kilka procent, kazdy by chcial tak postapic, gdy ma okazje miec koalicje z partnerami, ktorzy nie beda mu przeszkadzac, bo moga zniknac albo sytracic duzo w nastepnych wyborach. Jestes jakis zaciety i nietolerancyjny. A jak nie zniknie to co? A jak dla Ciebie strategia bez sensu a moze ona okazac sie z sensem. Nauczyli sie klamac, wycofywac z obietnice a ludzie na nich glosuja, wiec strategia wcale nie taka glupia. Raczej Ty nie myslisz wiec strategicznie tylko myslisz, ze masz racje w ktora swiecie wierzysz. A jak ktos postepuje inaczej, niestandardowo to juz demon. Dla mnie posuniecia Kaczynskich oraz PiSu tez wygladaja na glupie, ale bez podniecania czekam na wyniki, ktore bede ocenial a nie juz z gory zakladam, ze bedzie zle.
Zycze wiec Tobie troche wiecej stoickiego nastroju, w naszym wieku czas na spokoj i kontrolowane podniety.
8 maja 2006, o godzinie 22:49
Cenię pana Waldemara właśnie za brak „emeryckiego” dystansu. Gdy sie tu mieszka, oddychanie na co dzień tą psującą się atmosferą nie należy do przyjemności. Trudno spokojnie czekać aż „coś zlkwidują”, kogoś osobaczą, denerwują mnie ciągłe insynuacje i te zacięte gęby ustawicznie je powtarzające jak mantrę. Dla mnie dobra strategia to nadzieja na rozwój gospodarzcy, a szczególnie spadek bezrobocia, oraz gwarancje wolności osobistych. Jestem przekonany, że ta konfiguracja polityczna tego mi nie zapewni, a większość ich pomysłów jeży włos na głowie. Trudno to spokojnie obserwować. Też mam swoje lata i nie chcę by te, które przede mną były zmarnowane. Ja jestem Polakiem, nie Białorusinem i właśnie nie chcę, by im było ze mną łatwo. Ponieważ mój pisk brzmi cichutko, liczę na pana Waldemara, którego głos jest bardziej słyszalny i, mimo wszystko na środowisko dawnej Unii Demokratycznej. Nieprawda, że społeczeństwo w Polsce jest prawicowe i będzie coraz bardziej prawicowe. Myślę, że jakieś ugrupowanie socjaldemokratyczne ma pewną szansę w następnych wyborach.
9 maja 2006, o godzinie 00:32
Do p. Lucjana
„Trudno spokojnie czekać aż “coś zlkwidują”, kogoś osobaczą, denerwują mnie ciągłe insynuacje…”
Czyżby miał pan coś na sumieniu? Boi się pan, że o 5-tej przyjdą po pana?
Kilka wierszy wyżej kolega p. Kuczyńskiego uspokajał:
„Pozol im zrobic to co chca, jak nie ma ukladow to nie beda mieli co likwidowac, a lustrowanie i likwidowanie urzedow jakie to zmaczenie dla rozwoju Polski i dla Ciebie?”
CZEGO WY SIĘ TAK STRASZNIE BOICIE?
Nacjonalizacji przedsiębiorstw? Rozdawnictwa majątku narodowego? Już była próba uwłaszczenia. Skutecznie ją zablokował Wiesław Karczmarek i nie tylko. Zresztą teraz, to już musztarda po obiedzie. Nie bardzo jest co rozdawać, nawet w postaci bonów czy akcji – nie byłoby pokrycia.
„denerwują mnie ciągłe insynuacje i te zacięte gęby…”
Niech pan się dokładnie przypatrzy buźce Tomasza Lisa, szczególnie podczas pojedynku słownego z posłami PiSu.
„Dla mnie dobra strategia to nadzieja na rozwój gospodarzcy, a szczególnie spadek bezrobocia, oraz gwarancje wolności osobistych”
Po to wzięli do rządu p. Zytę, żeby pana nadzieja na rozwój gospodarczy się spełniła. Bezrobocie – spokojnie. Nie od razu Kraków zbudowano. Tego ostatniego życzenia nie rozumiem. W którym miejscu i momencie pańskie wolności osobiste są zagrożone?
Będzie dobrze, chociaż, przy całym moim optymizmie, na utworzenie klasy średniej już nie liczę – za późno.
k.
9 maja 2006, o godzinie 11:11
„Oskarżam elity III RP”
Poecam dzisiejszy Dziennik i artykuł Zdzisława Krasnodębskiego. Świetna analiza histerycznych pokrzykiwań.
Panie Waldemarze! Jest Pan oskarżony!
pozdrawiam
Bernard
9 maja 2006, o godzinie 12:47
Wyżej napisałem:
> No, ja też nie wiem co to teraz będzie. Pewnie kury wkrótce przestaną znosić jaja, a krowy mleko dawać w ramach protestu – na pewno.
Na to p. Lucjan odpisał:
> Nic z tych rzeczy, Panie Konstanty,
Poważnie? Te sympatyczne zwierzątka naprawdę nie wezmą sobie do serca tej katastrofalnej, wręcz apokaliptycznej sytuacji politycznej? No, to mnie pan uspokoił, bo ja tak lubię jajecznicę na bekonie i naleśniki (kwaśne mleko z frytkami też).
k.
9 maja 2006, o godzinie 15:50
Sytuacja nie była apokaliptyczna już od wczesnego Gierka. Ustrój nie był specjalnie opresyjny, były braki w zaopatrzeniu, ale i dzisiaj nie każdy ma pełny brzuch. Ludzie jakoś żyli, jeśli nie mieli nic przeciwko rządzącym. Zamykano takich, co czegoś chcieli, a reszta – czyli magma, czyli błoto, jak to obrazowo wyjaśnił Gontarz Siwakowi żyła jak żyła, bez specjalnych ambicji. Chodzenie do kościoła nie było zbyt miło widziane, ale bez przesady, nikt nikogo za to nie więził, za to udział w demonstracjach z okazji różnych świąt był mile widziany, ale brak udziału nie był penalizowany. Spodziewam się, że teraz, bo już to widać, chodzenie do kościoła będzie miło widziane, podobnie jak udział w demonstracjach z okazji świąt narodowych, tyle, że będą to inne daty. Kto będzie chciał żyć lepiej, zrobić karierę jako np. urzędnik w powiecie, będzie musiał to brać pod uwagę. To po co nam była ta cała rewolucja? Żeby czerwone zastąpić czarnym a zielone żółtym? Ja chcę żyć w prawdziwie wolnym kraju. Polecam z kolei artykuł Wołka w niedzielnej Wyborczej. Człowiek nie jest z mojej bajki, najbardziej śmieszy mnie to, że poważa Franco za to, że stworzył państwo, w którym nawet Wołek nie chciałby żyć, ale dobrze oddał ducha tego co się dzieje. Argument, że ktoś nie mający nic na sumieniu nie powinien się niczego obawiać mnie poraża. Bo to „nic” jest definiowane przez tego, który będzie jego sumienie sprawdzał.
9 maja 2006, o godzinie 18:13
Z tego, co pan pisze wnioskuję, że jest pan bardzo młody. Panie Lucjanie, gdyby nie to, że ten koszmarny okres komuny, który mi zmarnował młode lata, to bym się serdecznie uśmiał z pańskiego barwnego opisu tamtego czasu. Nie będę z nim (tym opisem) polemizował, bo pan i tak swoje wie, więc szkoda mojego wysiłku.
A wracając do tych kur i krów, to naprawdę one są odporne na PiS i Kaczyńskich? Ale na Giertycha i Lepera to już chyba nie?
k.
9 maja 2006, o godzinie 21:15
Kulą w płot, Panie Konstanty. Gdyby znał Pan historię Siwaka, Gontarza i redaktora Bratkowskiego z 1981 roku, to by Pan nie wyciągał tak błędnych wniosków. Festiwal pierwszej solidarności przeżyłem jako 30 letni człowiek i jego niezbyt prominentny uczestnik. Każdy, kto to przeżył wówczas z bliska pamięta dobrze te klimaty i rzeczywistą solidarność między ludźmi. Dlatego to, co jest teraz złości mnie niepomiernie. W jednym z Panem się zgadzam – dalsza polemika między nami nie ma sensu. Nie należy nadużywać gościnności tych łamów.
10 maja 2006, o godzinie 00:20
„Kulą w płot, Panie Konstanty. Gdyby znał Pan historię Siwaka, Gontarza…”
Czyś ty chłopie na głowę upadł? Gdybym ja znał historię tych szmatławców, to bym tak błędnych wniosków nie wyciągał?
W r. 1968 pismo „Prawo i Życie” uchodziło za jedno z najbardziej antysemickich. Redaktorem naczelnym był wówczas Kazimierz Kąkol (jak go oglądałem na ekranie TV, to plułem na ekran), a pisali tam sztandarowi autorzy moczarowskiej propagandy: Maria Osiadacz, Janusz Kolczyński i Ryszard Gontarz.
Czytałeś ty brachu książkę murarza Albina Siwaka: „Od łopaty od dyplomaty” – jeszcze jednego moczarowca, którego wypowiedzi doprowadzały mnie do ataków śmiechu, tak skutecznie kompromitował KC PZPR?
A mam ci wymienić innych plugawych moczarowców? O frakcji „Grunwald” słyszałeś? Znasz reżysera Porębę, albo skądinąd świetnego aktora Filipskiego?
Skoro mowa o Filipskim, to czy czytałeś książkę „Raport z Monachium” Andrzeja Brychta?
Mnie, ty młokosie chcesz pouczać?
Oburzające!
k.
10 maja 2006, o godzinie 00:50
Jeszcze słów kilka do p. Lucjana.
Przepraszam za to „tykanie”, ale mnie pan zdenerwował.
A Solidarnością mi pan nie zaimponuje, bo wprawdzie nie byłem Doradcą czy Ekspertem na szczeblu centralnym jak Gospodarz tego blogu, ale w moim zakładzie byłem założycielem Koła NSZZ „Solidarność” i chociaż nie byłem internowany (szef mi często później wypominał, że mogę to jemu zawdzięczać – gnida jedna), to w stanie wojennym i po próbowano mnie „złamać” – bezskutecznie.
k.
10 maja 2006, o godzinie 03:25
Nie mogę jednego zrozumieć, jak można było wrzucić do jednego wora Stefana Bratkowskiego, inicjarora Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” z Siwakiem i Gontarzem?
10 maja 2006, o godzinie 07:56
„Mnie, ty młokosie chcesz pouczać?”
Broń Boże, dla mnie jest Pan aż nazbyt mądry. Różnica w poziomie intelektualnym raczej uniemożliwi nam dalszą polemikę.
10 maja 2006, o godzinie 12:26
Panie Lucjanie i Panie Konstanty,
troche się wpisy pomieszaly, bo program antyspamowy, który się dopiero uczy wyłapywać to co powinno być wyłapane zrobił błąd zakwalifikowując do spamu dwa wpisy.
Panowie apeluję o schłodzenie dyskusji, albo o jej zakończenie. Tematów napewno nie zabraknie.
Pozdrawiam.
W.Kuczynski
10 maja 2006, o godzinie 15:52
Panie Lucjanie.
Poniosło mnie, przepraszam.
k.
10 maja 2006, o godzinie 16:55
Dziękuje Panie Konstaty za ten wpis w imieniu Administracji.
10 maja 2006, o godzinie 21:08
Panie Waldemarze i Panie Konstanty, przepraszam, jeśli w czymś uchybiłem netykiecie czy dobremu wychowaniu. Nie było to moją intencją. Jak słyszę cenimy z p. Konstantym – przynajmniej po części – tych samych ludzi, jak chociażby redaktor Bratkowski, i tych samych nie lubimy. Aby zakończyć ten wątek: na posiedzeniu KC, czy na zjeździe, przed kamerami TV Siwak zaatakował redaktora, że nazwał klasę robotniczą błotem. W rzeczy samej Bratkowski wyraził się, że jedynie część ludzi jest aktywna, reszta to magma. Jak się okazało Siwak nie zrozumiał tego słowa, więc zapytał Gontarza. Ów wyjaśnił mu, że to mniej więcej tyle co błoto. Stąd wszyscy w jednej bajce, która wtedy, jak pamiętam, wywołała sporo śmiechu.
10 maja 2006, o godzinie 21:54
Tego epizodu akurat nie znałem. No i się sprawa wyjaśniła. Jak widać pisanie skrótowe może niekiedy doprowadzić do nieporozumień.
k.