Jestem z Układu


24 rocznica rządu żółwia szybszego od geparda

Wczoraj minęła 24 rocznica zatwierdzenia przez Sejm rządu Tadeusza Mazowieckiego. Napisałem dla Wirtualnej Polski kilka refleksji rocznicowych; http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Waldemar-Kuczynski-zaden-gepard-nie-byl-szybszy-od-zolwia-Mazowieckiego,wid,15983807,wiadomosc.html

 

18 komentarzy to “24 rocznica rządu żółwia szybszego od geparda”

  1. Stan napisał(a):

    Zapraszam do dyskusji.

    Z szatni

  2. Eliza napisał(a):

    Polecam do Panskiego tematu:

    https://www.youtube.com/watch?

  3. Mawar napisał(a):

    Niech się Waldek Kuczyński tak nie puszy z tym rządem, bo staje się coraz bardziej śmieszny i prowincjonalny.

    Nawet bardziej prowincjonalny niż Kalisz z którego pochodzi. :)

    Na świecie nikt nic nie wie o jakimś tam Mazowieckim i jego przejściowym rządzie, wszyscy natomiast wiedzą o upadku muru berlińskiego. To jest dla Europy i świat symboliczną datą końca komunizmu. Jedynie wybitni specjaliści coś tam jeszcze wiedzą o otwarciu przez władze w Budapeszcie granicy z Austrią dla obywateli NRD pod koniec czerwca 1989 roku. Bonn i Budapeszt obaliły komunizm, a nie jakiś tam śmieszny Mazowiecki z paradnym Kuczyńskim.

    Kto jak nie Kuczyński był przeciw uprawianiu polityki historycznej?
    Kto jak nie Mazowiecki olewał Solidarność?
    Kto jak nie Bujak przepraszał za Solidarność?

    Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało alias Waldemarze Kuczyński.

  4. Orteq napisał(a):

    Mawar (12 września 2013, o godzinie 22:39)

    „Także Platforma, zwana żartobliwie Obywatelską, też głosowała w Sejmie za likwidacją ‚długiego ramienia Moskwy’ ”

    Pelo glosowalo nie tylko za rozwaleniem WSI. Pelo za innymi pierdolami ETOSU tez glosowalo!

    Bo Pelo, widzisz, sie wzielo z ETOSU. Tego samego z ktorego to noblowski laureat Walesa sie wzial. Oraz z ktorego caly pizdziarski PiS siebie wytrzepal, na kanapie, prawa reka. Lewa sie podrapujac za prawym uchem moherow nadwislanskich. Nie ma jeszcze lacinskiej nazwy tego tworu ewolucyjnego mutanta.

    Wiec zarowno PO jak i PiS to nic innego jak ETOS. Wan handred percent for szur ETOS. Tak to uslyszalem w Chicago na masowce Jarkowej w wyborach prezydenckich 2010. Ci ew. wyborcy sie bioracy z poza ETOSu to jakies lemingi. Zupelnie poza klasyfikacja ewolucyjna stojacy na czterech lapach. Kaczych, przewaznie, lapach.

    Daj se czego

  5. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o żółwia oraz geparda to sprawy akurat tak się mają, że dramatycznie rozmijam się ze średnia czytelnictwa w Polsce. W ciągu miesiąca poza swoimi zawodowymi zainteresowaniami czytam zazwyczaj około 8-10 książek czyli gdzieś tak stukam jak kornik miesiąc w miesiąc z 6000 tysięcy stron i to ze zrozumieniem, jakimś… Łatwo więc do łba przychodzą mi różne analogie. Sytuacja opisana przez Pana Waldemara Kuczyńskiego np. od razu skojarzyła mi się z lekturą: „Czasu Koru a genezą Solidarności” Andrzeja Friszke, oraz „Nocami i dniami” Marii Dombrowskiej. „Czas Koru” i „Noce i dni” pokazują pomimo wszystko nadal ten sam problem nasz Polski. Problemem tym jest anachroniczność generalnie Polski i Polaków. Moim zdaniem środowisko, które skupiło się wokół Mazowieckiego w roku 1989 było już dawno anachronizmem. Wydarzenia historyczne szły daleko szybciej niż możliwość zmiany mentalności i form działania politycznego tego środowiska. Dziwi tylko to, że Pan Waldemar Kuczyński z jednej strony w swoich monografiach o czasach Solidarności w opozycji przedstawia upadek tego środowiska i jego genezę, a z drugiej strony pisze tak optymistyczne artykuliki. Natomiast impuls zmian o którym pisze Pan Waldemar w „zwierzeniach zausznika” niezaprzeczalnie jest zasługą tego środowiska. Szkoda tylko, że po kilku latach zastał on się nieco i przekształcił raczej w odgłos starczego pierdzenia co krok. I jest jak było Polska i Polacy są nadal anachroniczni. Beznadziejny jest podział na niby postępowych i zacofanych, skoro i ci i ci są anachroniczni. No, cóż znamy historię i wiemy dobrze, z czym się wiąże bycie anachronicznym w dłuższej perspektywie czasu.

  6. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Niech się Waldek Kuczyński tak nie puszy z tym rządem.”
    .
    Tak z ciekawości pytam: pijasz wódkę z p. Kuczyńskim?
    Bo zdawało mi się, że w naszej tradycyjnej, katolickiej kulturze nie ma zwyczaju traktowania zdrobniale po imieniu ludzi, zwłaszcza starszych, z którymi nie jest się na poufałej stopie.

  7. Orteq napisał(a):

    Argumenty to jest to! Tradycja i katolicka kultura sa naszymi jedynymi argumentami.

    Tak z ciekowosci zapytam: jak tam ze sprawami krytykowania Zofii z powodu jej rusofilii okolosyryjskiej? Bo ze Nobel dla Putina sie rychtuje to juz prawie pewniak. Wystarczy ze Obama zatrzyma swoje ogary juz pospuszczane ze smyczy

  8. Andrzej napisał(a):

    Tradycyjna, katolicka kultura jest domeną lemingów. System wartości środowisk reprezentowanych przez Mawara opiera się na prawdziwej, katolickiej kulturze.

  9. Orteq napisał(a):

    Mawar reprezentuje lemingi. Pelna z tym aksjomatem zgoda. Od zawsze uwazalem, ze jesli cos takiego jak leming istnieje to musi to byc Mawar.

    Co prawda, nie zwalil sie on do przepasci smolenskiej tak jak 96 innych lemingow. Ale ze dzisiaj rzezko w tem samem kierunku podaza to widac tak jasno jak w najgestszej mgle!

    Pan Minister Kuczynski natomiast nie jest zadnym lemingiem. Co to to nie.

  10. stan napisał(a):

    Ortequ,

    Parę razy na tym blogu dałem głos pisząc, że czy się to komu podoba czy nie, to Putin jest najlepiej przygotowanym i najsprawnieszym przywódcą współczesnego świata.
    Obama żeby pomnieszyć swoją plamę jaką dał w starciu z Putinem powiedział o nim (i rozpowszechnił) dowcip, że przypomina mu leniwego ucznia z ostatniego rzędu, ale czasem potrafi konstruktywnie rozmawiać.

    Z szatni

    P.s.

    głos,

    czasem myślę podobnie.

    mawar,

    nie mogłem się doczekać Twojego wejścia na blog i sam opracowałem recepturę na znośne espresso.
    Jest to stłoczona tania kawa Premium w sitku (oszczędzam na papierowej kopercie) na dwie porcje z dodatkiem masła, żeby w gardle nie drapało (tak piją podobno etiopczycy).
    Od paru tygodni trzymam się tego bez interwencji lekarza.

    Ponieważ z Torlinem mamy na tym polu podobne upodobania, więc polecam mu (nieodpłatnie) tą recepturę.

  11. Andrzej napisał(a):

    Mawar nie jest lemingiem opisywanym choćby w
    http://biznes.onet.pl/ile.....news-detal
    Mawar jest Prawdziwym Polakiem vel Prawdziwym Katolikiem.

  12. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    W gruncie rzeczy rząd kompromisu zablokował część struktur (podobno matematyka już od XIX wieku nie jest nauką o liczbach i pojęciach geometrycznych), które prowadziły Polskę konsekwentnie w przepaść, gdyż miały charakter już nie tyle nie konkurencyjny, ile wewnętrznie pasożytniczy. Chodzi tutaj głównie o struktury gospodarcze i finansowe. Nie można jednak pomijać w swych refleksjach i tego w jakim stopniu struktury władzy i opozycji były w Polsce nie tylko nie demokratyczne i poza prawne, ale właśnie cudzożywne czyli herotroficzne wobec państwa i społeczeństwa. A co dopiero reszta… Struktury w państwie funkcjonują dzięki instytucjom, stąd też ekonomia nie może pomijać całej otoczki instytucjonalnej, jeśli chce się cokolwiek reformować. Tak więc ważny jest opis różnych instytucji i ocena czy funkcjonują one dobrze czy też źle, a tego nie da opisać i ocenić, bez wolnej gry sił politycznych, walczących o władze. Stąd też moim zdaniem wolności ekonomicznej odpowiada wolność polityczna i ona głównie warunkuje pojęcie ładu oraz postępu. Kompromis zaś nie tylko z władzą, ale zwłaszcza ze instytucjami państwa totalnego, godzi w wolność polityczną i jest półśrodkiem, a nie ma pół celów, tylko kolejne cele, tak więc nie można powiedzieć, że szybko postępujące podziały na scenie politycznej od 89r. były za szybkie, lecz właśnie za wolne. Moim zdaniem Polska od początku transformacji potrzebowała polityków, którzy władzę wezmą od narodu w sensie politycznym, a nie z namaszczenia elit, które słusznie czy też nie uważały się za postępowe, czy też strażników rozsądku. Tymczasem Unia Demokratyczna, a potem Unia Wolności nie miała ani jednego takiego polityka, który porwałby swoją wizją i osobowością wyborców. Wyborcom takiego polityka podsuwała w mało demokratyczny wewnętrznie sposób mała grupa ludzi, albo czasami i jeden człowiek. Ciekawe że wszyscy rozumieją, dlaczego Krzaklewski posługując się marionetkami w rządzie, źle robił, a akurat nie pojmuje, że podobny sposób postępowania miał charakter bardziej powszechny charakter w Polsce :D).

  13. Mawar napisał(a):

    głos zwykły

    ” … środowisko, które skupiło się wokół Mazowieckiego w roku 1989 było już dawno anachronizmem. Wydarzenia historyczne szły daleko szybciej niż możliwość zmiany mentalności i form działania politycznego tego środowiska”.

    Dokładnie to samo zdiagnozował J. Kaczyński na przełomie 1989/90 roku rzucając hasło przyspieszenia przemian ustrojowych, co z miejsca spotkało się z wściekłą nagonką środowiska Geremka, Michnika i Mazowieckiego. Żeby udowodnić, że żadne tam przśpieszenia nie są potrzebne wystawiono w wyborach prezydenckich powolnego i nie dysponującego jakimkolwiek talentem politycznym Mazowieckiego. Nagonka środowiska uważanego za nowoczesne (w rzeczywistości hołdującemu hasłu: żadnych większych zmian) skierowana przeciw środowisku pozornie nienowoczesnemu i ciemnogrodzkiemu (w rzeczywistości dążącemu do daleko idących przemian) trwa po dziś dzień. Przez ostatnie sześć lat PO jako późna kontynuacja mazoweryzmu też staneła murem za hasłem: „żadnych zmian, wszystko jest dobrze”, zadowalając się krzątaniem wokół własnych biznesowych interesów.

  14. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński

    „Tak z ciekawości pytam: pijasz wódkę z p. Kuczyńskim”?

    J. Urban już z nim pija, więc sam rozumiesz …

    „Bo zdawało mi się, że w naszej tradycyjnej, katolickiej kulturze nie ma zwyczaju traktowania zdrobniale po imieniu ludzi, zwłaszcza starszych, z którymi nie jest się na poufałej stopie”.

    I tu się mylisz, nie znasz choćby polskiej literatury, jeśli nie wiesz o tym skądinąd.

    W ziemiańskich domach do służącego mówiło się uprzejmie: Waldmarze (Janie, Zdzisławie etc.) podaj palto. Ziemianie między sobą mówili poufale: Waldku (Janku, Ździsiu etc.). Jeśli w takim domu padało słowo Ździsiu, wiadomo że nie chodzi o kamerdynera.

    Jest chyba oczywiste, że zaliczam Kuczyńskiego do współczesnej szlachty. :)

  15. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    Istotą problemu był fakt polityczny głębokiego rozmontowania przez komunizm wszelkich pozostałości po nazwijmy to obozie Londyńskim. Czytałem S. Mikołajczyka: „Gwałt na Polsce” i częściowo krytyczny wobec Mikołajczyka: „W imieniu Kremla” S. Korbońskiego. Nieprzypadkowo napisałem też o: „Nocach i Dniach” M. Dąbrowskiej. W powszechnym obiegu patrzy się na tą powieść przez pryzmat serialu, który uwypukla wątki melodramatyczne. Tymczasem powieść Dąbrowskiej jest powieścią rysującą stan Polski i Polaków po klęsce jakim był rok 1863, a przed wielką rewolucją 1917r. Przed zmianą ustroju. Podobnie Andrzej Friszke pisząc o Korze i wiodącej i roli Jacka Kuronia rysuje stan myśli politycznej, jakieś tam wąskiej elity, który się musiał zdewaluować ideowo w momencie załamania się ustroju ZSRR. Jak zaświadcza Pan Waldemar Kuczyński, rząd Mazowieckiego tak czy inaczej musiał wprowadzać to co było znane w państwie kapitalistycznym z wszystkimi tego wadami. W tym kontekście zatrzymanie refleksji na danie impulsowi gospodarce i finansom, a pozostawienie poza obszarem rozważań całej grupy pasożytów, które tworzyły i tworzą elity społeczne jest niewytłumaczalnym błędem. Zresztą nawet J. Kuroń w swoich rozważaniach o budowaniu polski samorządnej pisał, że grupy samorządne, które miały niby przejmować poszczególne kawałki władzy, powinny być na tyle małe, aby działała w tych strukturach demokracja bezpośrednia. Oznacza to że w jego pojęciu przekazanie samorządności monopolistom nie spełniało postulatu demokratyzacji. Grupy samorządowe, które mają pozycję monopolistyczną, niezależnie od tego kiedy się uformowały nie spełniają kryterium minimalnego przyzwoitości. I to widzimy dzisiaj. Hasło: „żadnych zmian, wszystko jest dobrze”, czy też trucie o jedynie dobrej linii, której nie należy przekraczać jest wielkim błędem publicystyki zarówno Pana W. Kuczyńskiego jak i PO. Zgadzam się, że taka jest mniej więcej polityka PO i wynika ona z osadzenia się beneficjentów tej partii i jej poprzedniczki w różnych grupach biznesowych i społecznych. I dlatego też PO będzie musiała odejść od władzy i być może będziemy mieli jednak IV RP. W zasadzie gdybyśmy się zastanowili czy mogła sytuacja się rozwinąć inaczej w Rosji, czy Chinach bez tego terroru, to można dojść do wniosku że nie. Tam podobnie jak i w Polsce głęboko pogardzono najniższymi warstwami społecznymi i to była nieunikniona reakcja. Nawet jeśli byśmy powiedzieli, że jest to słuszne uważać ich za czerwone bydło, to trzeba widzieć krzywdę jaka stała za tą wielką zemstą i odwetem społecznym na elitach. Taka sama logika działa i w Polsce. Im większe poczucie krzywdy będą mieli najwięcej pokrzywdzeni przemianami ustrojowymi, tym większej można spodziewać się kontrreakcji. Uważam, że należy to skandalizować w procesie demokratycznym. Proszę bardzo niech robią sobie co uważają za stosowne. Niech sądzą i wycinają beneficjentów III RP, ale niech bezwzględnie akceptują, że za cztery lata, albo nawet wcześniej będą następne wybory.

  16. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    Nie są istotne twoje złośliwości na temat Pana Waldemara Kuczyńskiego. Wydaje się, ze robi błędy, ale potrafi się także samo lustrować. Słowem w pewien sposób służy dwóm panom jeden to agitacja, ale drugi to już prawda, czyli absolut. Moje osobiste odczucie jest takie, że należy mu się podziw tak jak i jego rodzinie. Oni mają takie wyraźne chłopskie korzenie i mentalność, także w pokoleniu ich dzieci. I to jest właśnie godne podziwu, że tak daleko awansowali, nie odrywając się od swojej chłopskości. Nie bardzo tylko rozumiem, że nie mają dzisiaj i nie mieli w PRL głębszych związków ideowych z ruchem ludowym. Ludowcy przedwojenni, byli przecież na bardzo dobrym poziomie. Stronnictwo Ludowe Mikołajczyka po wojnie też przez kilka lat było niczego sobie. (Przedwojenny) ruch Ludowy, a komuniści w PRL to różnica klasy, albo i kilku klas.

  17. Orteq napisał(a):

    „to jest właśnie godne podziwu, że tak daleko awansowali, nie odrywając się od swojej chłopskości.”

    Noo. Na wyzyny intelektualizmu nabytego w dobie LUDOWEGO ustroju tu sie wdrapujemy, nieprawdaz.

    Patrzec na te awanse spoleczne chlopkow, przez 45 lat PRL-u, i sobie powtarzac: to piekne, ze chlopki awansuja. Naprawde piekne. A ja, nie chlopek, sie poswiecam. I pozwalalm na te awanse!

    ReFolucja 89 pn. Annus Mirabilis miala te sprawy poregulowac, myslaly proste mozgi pseudointelektualne. Czy poregulowala? Mysle ze watpie. Wciaz mamy pseudoitelektualistow myslacych ze to ONI doprowadzili do awansu spolecznego takiego Kuczynskiego.

    Jak Kuczynski sobie radzi z takim mysleniem, jego sprawa

  18. głos zwykły napisał(a):

    Nie „chłopki” tylko „chłopskość”. Chłopskość to akurat nie są czworaki i pańszczyzna, ale pewne cechy osobowości i tradycja. W chłopskości kryje się pozytywna, a nie negatywna ocena. Chłopskość ma swoją wartość! A głupek widzi tylko swoją głupotę, czyli lekceważące: „chłopki”.

    Widać, że rację miał Roman Dmowski, iż jest to wartościowa warstwa społeczna, mogąca przejąć ciężar gospodarczego i politycznego rządzenia i Pan Waldemar Kuczyński jest tego przykładem. Powinien być stawiany za wzór politykom PSL-u.

Skomentuj